Ser halloumi z salsą z cukinii i trufli
Przystawki
Cukinia – skarb z ogródka
Cukinia albo kabaczek to jedno z tych warzyw, które zdecydowanie kojarzą mi się z wakacjami. Odkąd założyłem przydomowy ogródek, nie wyobrażam sobie, by tego, pochodzącego ze słonecznej Italii skarbu w nim brakowało. Przemawia za tym z jednej strony bogata gama odmian, zarówno typowo spożywczych, jak i ozdobnych, jak również relatywnie prosta uprawa. Nawet, gdy ze względu na kapryśną, nadmorską pogodę kapituluje większość roślin owocujących ponad gruntem, cukinia niemal zawsze pozostaje na ogródkowym posterunku. Warto przypomnieć, że wywodzi się ona znad Morza Śródziemnego, gdzie wyselekcjonowano ją po raz pierwszy z jeszcze większej grupy dyniowatych. Poza tym to absolutny sojusznik wszystkich, którzy chcą dbać o linię. Jest niskokaloryczna, bogata w karoten, witaminy grupy B, PP, czy B1, do tego nie gromadzi w sobie metali ciężkich i pozytywnie wpływa na metabolizm. Poza tym jest po prostu smaczna.
Kulinarna podróż na południe Europy
Hołdując pierwotnemu pochodzeniu kabaczka zdecydowałem się zorganizować kulinarną podróż na południe Europy. Wybrałem do niej zieloną cukinię odmiany Astra Polka – mięsistą i soczystą, wyhodowaną w myśl idei eko na grządce przy domu. Pretekstem do wspomnianej „wyprawy” stało się rodzinne spotkanie przy weekendowym grillu, wszak wiadomo, że nie samą kiełbasą, karkówką, czy boczkiem żyje człowiek! Wymyślone przeze mnie danie miało sprawdzić się jako przystawka, a jednocześnie substytut mięsa dla przedstawicieli towarzystwa z grupy wege.
Oprócz świeżo zerwanej cukinii postanowiłem wykorzystać trzy inne dary Śródziemnomorza: trufle, oliwę i ser halloumi. Te pierwsze, choć uznawane są za towar absolutnie ekskluzywny, bez kłopotu kupimy w sieci i to, biorąc pod uwagę zwykle niewielką, wykorzystywaną ilość, w kwotach specjalnie nieobciążających portfela. To samo tyczy się oliwy – bardzo dobrej jakości produkty znajdziemy często za mniej niż 50 zł za półlitrową butelkę. W tym przypadku wykorzystałem włoską, o kwasowości poniżej 0,2 dzięki czemu nie zdominowała dania. Dziś wiem, że planując przedstawione danie w przyszłym sezonie, przygotuję oliwę truflową – grzyby umieszczę w butelce z tym złocistym płynem, a po mniej więcej pół roku, będę cieszyć się jeszcze głębszym smakiem trufli. Oba elementy, zgodnie z założeniem „zero waste” oczywiście trafią na talerz.
Halloumi – klejnot wśród śródziemnomorskich serów
Odrębne kilka słów należy się serowi halloumi, który jeszcze całkiem niedawno w naszej kuchni wykorzystywany był bardzo rzadko. Rzecz tyczy się oczywiście oryginalnego, w wariancie czysto owczym lub, jak w moim przypadku, wykonanym z mleka owczego i krowiego. Mieszkańcy Cypru, skąd wywodzi się ten przysmak, zjadają go nawet do 10 kg na osobę rocznie! Od 2021 r. to również, zatwierdzony certyfikatami Unii Europejskiej, element ich dziedzictwa kulinarnego. Kupując halloumi warto zatem zwrócić uwagę, czy na opakowaniu znajduje się stosowne oznakowanie. Wówczas będziemy mieli pewność, że w nasze ręce trafia prawdziwy „klejnot wśród śródziemnomorskich serów”, jak zapewne usłyszelibyśmy na ulicach Nikozji. Jego słonawy smak oraz, po podgrzaniu, konsystencja z pogranicza stałej i płynnej, absolutnie nie ma sobie równych.
Prostota i zero waste w kuchni śródziemnomorskiej
Jedną z idei kuchni śródziemnomorskiej, pod którą podpisuję się obiema rękami, jest prostota i względnie jak najmniejsze przetwarzanie produktu wyjściowego. Grillowanie idealnie wpisuje się w ten pogląd. Jeśli nie macie możliwości wykorzystania klasycznego grilla węglowego, możecie zastąpić go ryflowaną patelnią. W ten zresztą sposób przygotowałem inną, inspirowaną tym razem Grecją, przystawkę z cukinii. Na zakończenie odniosę się jeszcze do drobnego, acz ciekawego dodatku do proponowanego dania. Samodzielnie uprawiając cukinię otrzymujemy także dostęp do, bardzo popularnych w południowej kuchni, kwiatów tego warzywa. Pieczone z odrobiną oliwy, smażone lub panierowane, same w sobie stanowią interesujący nie tylko dla oka dodatek. W przypadku przedstawionego przepisu, postawiłem na tę pierwszą metodę i… nie żałowałem 😊.
Ser halloumi z salsą z cukinii i trufli – składniki
- cukinia (najlepiej młoda),
- kwiat cukinii,
- trufle 20 g,
- oliwa z oliwek 100 ml,
- sól,
- pieprz czarny ziarnisty,
- nasiona kolendry.
Sposób wykonania
Ser halloumi z salsą z cukinii i trufli
Cukinię oraz jej kwiat dokładnie opłucz, pokrój w drobną kostkę. Trufle posiekaj. Połącz oba składniki dodając 90 ml oliwy. Pieprz i kolendrę młotkuj albo utłucz w moździerzu. Dodaj do posiekanej cukinii z truflami. Posól do smaku. Odstaw do lodówki na ok. 2 godziny. Ser halloumi pokroj w grube plastry. Piecz na grillu lub patelni grillowej do zrumienienia. To samo zrób ze skropionym oliwą kwiatem cukinii. Na talerzu ułóż plastry upieczonego sera, a na nie – zimną salsę z cukinii i trufli. Udekoruj pieczonym kwiatem. Smacznego!
Podsumowując, nasza kulinarna podróż do serca kuchni śródziemnomorskiej z cukinią i serem halloumi w roli głównej to nie tylko uczta dla podniebienia, ale i dla ducha. Przybliża ona ideę zero waste, pokazując, jak z szacunkiem i pomysłowością można wykorzystać każdy składnik, by nie tylko cieszyć się jego smakiem, ale i nie dopuścić do marnotrawstwa. Cukinia, z jej wszechstronnością i łatwością uprawy, w połączeniu z ekskluzywnymi truflami, aromatyczną oliwą i charakterystycznym serem halloumi, tworzy danie, które jest zarówno prostym, jak i wyrafinowanym odzwierciedleniem śródziemnomorskiego dziedzictwa kulinarnego, wpisując się w filozofię zero waste.
Współczesne podejście do gotowania wymaga od nas nie tylko kreatywności w kuchni, ale również odpowiedzialności za środowisko. Przepis na ser halloumi z salsą z cukinii jest przykładem, jak można połączyć te dwa aspekty, tworząc posiłki, które są jednocześnie zdrowe, smaczne i ekologiczne. Dzięki takim praktykom, każdy z nas może przyczynić się do zmniejszenia marnotrawstwa żywności i cieszyć się kuchnią, która jest bliska naturze i naszym sercom, jednocześnie promując wartości zero waste.
Przepis przygotował:

ŁUKASZ GŁADYSIAK
Jestem humanistą w każdym calu, który przede wszystkim ubóstwia jedzenie i towarzyszące mu ceremoniały. Lubię też wiedzieć, dlaczego dana potrawa składa się z tego, z czego się składa i jaka jest jej geneza. Nie jestem kucharzem, choć kuchnia to jedno z moich ulubionych miejsc w domu. Uwielbiam historyczną gastronomię, zarówno tę, staropolską, jak i pochodzącą z innych zakątków świata. Do tego staram się przemycić ideę, która towarzyszyła naszym przodkom w kuchni praktycznie od zarania świata, czyli: „Zero Waste? Ale to już było!”.
